Dziś nieco powrócę do korzeni, czyli czas na post kosmetyczny. W tych zimnych miesiącach odkryłam kilka perełek, które chciałam wam polecić. Myślę, że zainteresują nie tylko kosmetykomaniaczki z racji tego, że są łatwo dostępne i na prawdę warte uwagi.
Mój absolutny hit to mydełka Yope. Swego czasu było o nich głośno, ale nie wiedziałam, z czego wynika taki szum, bo przecież to tylko mydła w płynie. Pierwszym, które zakupiłam było to do kuchni. Pomyślałam, że może faktycznie dobrze poradzi sobie z zapachami typowymi dla tego miejsca, czyli cytryna czy cebula. I tak oto sama przepadłam w tych mydełkach. Piękne zapachy, cudowne składy, ale to nie wszystko. Delikatnie pielęgnują dłonie, pozostawiają je mięciutkie i nie ściągnięte jak w przypadku innych tego typu produktów. Tutaj nie ma mowy o wysuszeniu skóry!
Ciężki, treściwy i kremowy peeling The Body Shop do ciała to idealna opcja na zimę. Nie dość, że złuszcza, oczyszcza, to jeszcze pozostawia delikatne nawilżenie. Ja skusiłam się na wersję kokosową - przepiękny zapach. Do tego udało mi się go dorwać na 50% zniżce. Kosmetyki TBS towarzyszyły mi na samym początku mojej blogowej i Youtubowej przygody, więc z ogromnym sentymentem wracam do nich co jakiś czas.
W aptekach często natrafiałam na kosmetyki Biolaven. Opinie o nich są różne, postanowiłam więc sama sprawdzić, jak spiszą się u mnie. Kupiłam żel do mycia twarzy oraz emulsję do higieny intymnej. Ten pierwszy niesamowicie radzi sobie ze zmywaniem makijażu. Rozpuszcza tusz do rzęs, eyeliner i nawet najcięższe podkłady, Byłam w ogromnym szoku. Niewiele muszę po nim poprawiać. Nie podrażnia oczu, nie ściąga skóry. Emulsja do higieny intymnej jest delikatny i robi co ma robić. Obydwa produkty ślicznie pachną i są na prawdę całkiem wydajne. Ja jestem na tak.
Krem do twarzy Mixa przeciw błyszczeniu to tak na prawdę czysty przypadek. Poszukiwałam czegoś lekkiego, nawilżającego, ale jednocześnie czegoś, co nie będzie powodowało ważenia się makijażu. Zaryzykowałam i udało się. Świetny krem, za niewielkie pieniądze. Delikatny w działaniu i zapachu. Idealny pod makijaż.
Oliwka Hipp to wręcz legenda. Uwielbiam od lat i wracam do niej właśnie w takie trudne dla skóry miesiące. Krótki i treściwy skład no i brak typowej oleistej i lepkiej konsystencji jak w przypadku innych oliwek. Świetna na wilgotną, ale i suchą skórę. Jej po prostu nie da się nie kochać.
Czy znacie te produkty? A może zachęciłam was do któregoś?
Znam mydełka i oliwkę uwielbiam rownież
OdpowiedzUsuńobecnie też używam jednego z kremów mixa, ale do cery z tendencją do niedoskonałości, który jest tak świetny, że znalazł się w moim ulubieńcach w pielęgnacji twarzy minionego roku:)
OdpowiedzUsuńTo chyba jak ten mi się skończy, to rozejrzę się za tą wersją :)
Usuńz Biolaven z tej serii miałam balsam do ciała
OdpowiedzUsuńJa obecnie nakupiłam pielęgnację z Alverde :D
UsuńWszystkie (prócz oliwki Hipp) Twoje hity mnie kuszą, niestety jeszcze ich nie miałam ;)
OdpowiedzUsuńPolecam szczególnie mydełka :)
UsuńBardzo mi miło i zapraszam oczywiście :*
OdpowiedzUsuńobecnie używam tego żelu do mycia twarzy z biolaven i podoba mi się w nim to, że mimo tego, że jest delikatny to dobrze radzi sobie z oczyszczaniem skóry :)
OdpowiedzUsuńEhh, nie wiem dlaczego ale u mnie ten żel z Biolaven słabo radzi sobie ze zmywaniem makijażu, a przy tym jest niewydajny :/
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawe rzeczy tu widzę. Biolaven uwielbiam, Hipp też lubię, reszty nie znam :)
OdpowiedzUsuń